Autodrom Główna Kontakt Agencja
 
  AUTODROM : Kariera wyścigowa

O Agencji
Współpraca
Kontakt
..
Kalendarz
FAQ
 
Mar08

Winfield Racing School - powrót legendy

Winfield Racing School - powrót legendy
Wskrzeszenie legendarnej Winfield Racing School sygnalizuje jakościową zmianę w edukacji młodych kierowców wyścigowych. Jej założyciel, Mike Knight, został zbudowany tym, co zobaczył.

W ciepły lutowy wieczór w biurze Winfield Racing School, położonym obok toru Circuit Paul Ricard w południowej Francji, Mike Knight przygląda się ścianie obwieszonej portretami. Współzałożyciel legendarnej szkoły Winfield, która pierwotnie powstała na torze Magny-Cours, zanim rozszerzyła swoją działalność o drugą lokalizację w Paul Ricard, powrócił tu po raz pierwszy od 20 lat, czyli od czasu sprzedania firmy.

Obecnie pełni on rolę głównego sędziego w odrodzonym programie stypendialnym "Volant Winfield", z początku sponsorowanym przez firmę paliwową Shell zanim kilka lat później opiekę finansową przejął koncern Elf, którego pierwszym laureatem w 1963 roku został Jean-Pierre Jaussaud - późniejszy dwukrotny zwycięzca 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Nowoczesny system eliminacji, który zastosowany w zeszłym roku po raz pierwszy od 1994 roku, to trzydniowa ocena uczestników w wieku 14-17 lat nieposiadających żadnego doświadczenia w zawodach sportowych za kierownicą samochodów jednomiejscowych. Główną nagrodą dla zwycięzcy jest w pełni finansowany sezon we Francuskich Mistrzostwach Formuły 4.

Mike wraz ze swoim bratem Richardem, Tico Martinim i Simonem de Lautour, nadzorowali szkolenia całego pokolenia francuskich kierowców, którzy później trafili do Formuły 1. Poprzednimi zwycięzcami programu 'Volant' byli m.in.: Alain Prost, czterokrotny Mistrz Świata Formuły 1, wicemistrzowie a także kierowcy zespołu Ferrari Rene Arnoux, Patrick Tambay, Didier Pironi, czy jedni z ostatnich zwycięzców programu, utalentowani Eric Bernard i Olivier Panis.

Inni wybitni kierowcy wyścigowi, tacy jak Johnny Servoz-Gavin, Patrick Depailler lub Jean-Pierre Jarier, którego wybryki doprowadziły Knight'a do wyrzucenia go ze szkoły, Jean Alesi, a także zagraniczni intruzi, jak Damon Hill czy Jason Plato, również przeszli przez sito eliminacji, a ich późniejsze sukcesy pomogły zbudować reputację Winfield jako ważnego kamienia milowego na drodze do ich kariery wyścigowej.

"Z biegiem lat to stało się znaczącą siłą." - mówi Knight.
"Wokół wciąż jest wielu ludzi, którzy czule wspominają swoje tamte doświadczenia. Możesz zapytać o to któregokolwiek z nich, późniejszych gwiazd tego sportu, którzy tamtego dnia musieli wykrzesać z siebie maksimum talentu, aby wygrać finał. Wszyscy oni twierdzą, że był to jeden z tych momentów w ich życiu, o którym pomimo upływu lat pamięta się tak dokładnie, jakby to było wczoraj. Finalista Jacques Laffite (uczestnik 176 wyścigów Grand Prix F1*) wciąż mi wypomina, jak został oszukany i wykluczony ze zwycięstwa!"

Spoglądając na ścianę z wiszącymi zdjęciami absolwentów szkoły wzrok Knighta na dłużej zatrzymuje się na portrecie Francoisa Ceverta, zwycięzcy Volant Shell z 1966 roku, który zginął tragicznie w roku 1973 podczas treningu do Grand Prix USA Formuły 1 na torze Watkins Glen będąc u szczytu kariery. Smutno potrząsa głową i odwraca się do nas ze słowami: "Był czarujący, przystojny, miał talent. Miał wszystko."

Razem z Jean-Luc Salomonem, który pokonał Laffite'a w "Volant Shell" w 1968 roku, lecz zginął dwa lata później w Rouen w wyścigu F3 ("nie spotkałem w życiu nikogo, który byłby od niego bardziej uparty") i Michelle Trollem, zwycięzcą Volant Elf z 1983 roku ("przerażający mały facet, któremu kiedyś dałem trochę pieniędzy tylko po to, żeby się go pozbyć z biura"), który w 1988 r. w Brands Hatch doznał urazów kończących jego karierę, w oczach Knighta Cevert był idealnym materiałem na mistrza świata. Nie dane mu było jednak nim zostać.

On, podobnie jak wszyscy inni kierowcy, którzy przeszli szkolenie w Winfield (panieńskie nazwisko babki Knight'a), zdobył gruntowne i niezbędne umiejętności do tego, aby jak najlepiej wykorzystać oferowaną im szansę. Po latach Knight przyznaje jednak, że w całym i bez wątpienia skutecznym procesie szkolenia brakowało jednej rzeczy: skupienia się na mentalnych zdolnościach kierowców.

"Rozumieliśmy to, co robimy i robiliśmy to dobrze", mówi, "ale byliśmy szkołą z przestarzałym podejściem i wiedziałem, że jest to ten obszar, w którym byliśmy słabi. Moglibyśmy z ludźmi zrobić dużo więcej pracując nad ich siłą umysłu, ale w tamtych czasach myśleliśmy po prostu: jeśli mają 'to coś', to z pewnością i z resztą doskonale sobie poradzą. Byłoby bardzo ciekawe móc zobaczyć, czy bylibyśmy w stanie z niektórymi bardzo utalentowanymi kierowcami, którzy nigdy nie przebili się wyżej, zrobić coś więcej."

Z takim właśnie przesłaniem pojawiają się nowi właściciele Winfield Racing School. Uruchomiona w marcu 2015 roku z popiołów Winfield 2.0 i zarządzana przez byłego szefa marketingu ekipy Renault F1 a także byłego ucznia szkoły Frederica Garcię wraz z Anne-Charlotte Remy ma na celu rozwój młodego kierowcy w taki sposób, aby dysponował on wszystkimi możliwymi narzędziami do stania się kompletnym zawodnikiem. I co najważniejsze, wpaja im postawę, że talent jest niczym bez umiejętności jego wykorzystania.

Dziedzictwo szkoły odgrywa znaczącą rolę w przekazywaniu tej idei, a ikonografia obecna jest wszędzie. Bolid Alpine-Renault, którym jeździł Patrik Tambay wygrywając pierwszy na torze Paul Ricard program "Volant Elf" w 1972 r., zajmuje centralne miejsce w szkolnym lobby, a fotografie byłych użytkowników treningowych samochodów wyścigowych, w tym Johnny'ego Hallyday'a czy Nicka Masona, perkusisty zespołu Pink Floyd, zdobią ściany.

Obecni pracownicy są również przesiąknięci historią szkoły: dyrektor techniczny Fred Galizzi powraca do szkoły, podczas gdy zwycięzca "Volant Elf" z 1993 roku Steeve Hiesse obecnie zajmuje stanowisko głównego instruktora i dyrektora sportowego. Jednak zamiast rozwodzić się nad sukcesami z przeszłości Garcia chce, by Winfield tworzył własne nowe gwiazdy. Zamiast sponsora korporacyjnego (koncern naftowy Elf był przedsiębiorstwem państwowym, więc program "Volant" aż do wczesnych lat 80-tych był otwarty tylko dla kierowców mówiących po francusku) finansowanie głównej nagrody w całości pokrywa Winfield's F1 Driving Experience, a więc panel sędziowski jest całkowicie wolny od ograniczeń politycznych i może wybrać takiego kierowcę, którego uzna za najbardziej obiecującego.

Pierwszym zwycięzcą w nowej odsłonie szkoły został Brazylijczyk Caio Collet, który po wygraniu stypendium całkowicie zdominował francuskie mistrzostwa F4 w ubiegłym sezonie (2018) a całkiem niedawno podpisał kontrakt z Renault Sport Academy.

Garcia ma duże nadzieje, że Collet będzie kontynuował udaną karierę w sporcie motorowym i chociaż przyznaje, że chciałby, aby przyszli uczniowie Winfielda poszli śladami Alaina Prosta, nie uważa, że szkoła powinna być oceniana wyłącznie poprzez pryzmat mistrzów świata, którą produkuje.

"Jeśli większość z nich stanie się dobrymi kierowcami wyścigowymi i będą mogli powiedzieć, że to, czego się tutaj nauczyli było dla ich kariery ważne, osiągniemy swój cel." - mówi Garcia.

Był kiedyś czas, gdy szkoły wyścigowe były wszechobecne, ale dziś młodzi kierowcy zanim wsiądą za kierownicę samochodu wyścigowego są przeświadczeni, że wiedzą już prawie wszystko z wcześniej zdobytych doświadczeń na symulatorach lub inwestują sporo pieniędzy na wynajęcie trenera, który przyspieszy ich naukę. Właściwie to nie są złe rzeczy same w sobie, ale nie są i nie mogą w pełni zastąpić całego wachlarza doświadczeń, które wynikają z uczęszczania do szkoły wyścigowej.

Niezależnie od tego czy kilkunastu nastolatków zaliczyło gdzieś wcześniej obszerne testy, czy nigdy nie prowadzili niczego innego poza wirtualną rzeczywistością, jak miało to miejsce w przypadku francuskiego zawodnika e-sportu Hugo Le Henaffa, każdy ma taką samą możliwość uczenia się i rozwoju.
Podczas, gdy niewątpliwą nagrodą jest perspektywa bezpłatnego udziału w wyścigach, wszyscy uczestnicy szkolenia opuszczą szkołę z większą świadomością własnych umiejętności i zdefiniowaną listą słabości, nad którymi muszą popracować.

"Nikt teraz nie poświęca czasu na to, jak to miało miejsce 30 lat temu." - mówi Garcia. "Wiele zespołów po prostu wpuszcza kierowcę do samochodu i nie poświęca mu czasu na to, by mu wytłumaczyć jak się go prowadzi, a to jest dla nas sprawą fundamentalną. Jak możesz szybko jeździć samochodem Formuły 4 nie mając pojęcia o jego zachowaniu, rozłożeniu balansu i wszystkich tym podobnych rzeczach?"

"Tam, gdzie naprawdę chcemy mieć osiągnięcia, to jest to właśnie strona szkoleniowa. Oczywiście ostatecznie wybieramy tego jedynego kierowcę, ale pod koniec trzech dni naszej pracy, w poniedziałek wieczorem, naprawdę będę dumny mając pewność, że każdy z uczestników będzie mógł powiedzieć 'wiele się tutaj nauczyłem'. Będzie to oznaczać, że na pewne aspekty naprawdę otworzyliśmy im oczy, czym jest zawód kierowcy wyścigowego, co to tak naprawdę znaczy, jak bardzo trzeba się w to zaangażować i jak trudne jest to zadanie."

* * *


Każdy dzień zaczyna się wcześnie rano i trwa do późnych godzin wieczornych. Redaktorzy Autosport podążają za międzynarodową grupą już w sobotę, a zajęcia zaczynają się w pomieszczeniu wykładowym od teorii, dotyczącej pracy z inżynierami w zakresie zasad i przepisów zawodów francuskich Mistrzostw Formuły 4.

Następnie odbywają się ćwiczenia oddechowe i regeneracyjne z ekspertem od mentalnego coachingu Laurentem Sauriatem, pieszy spacer po torze prowadzony przez mistrza Formuły Renault Eurocup z 1995 roku Cyrille'a Sauvage'a oraz odprawa techniczna przy bolidach Mygale F4 używanych do rozwoju umiejętności pilotażu. Po tym wszystkim ponownie odbywają się zajęcia teoretyczne dotyczące dynamiki pojazdu, a następnie seria ćwiczeń sprawnościowych i umysłowych wg programu autorstwa Xaviera Feuillee '321 Perform concern'.

To dla każdego intensywny dzień pracy i kiedy ekipa Autosportu zasiada o godz. 19:00 wraz z Garcią w jego biurze, międzynarodowa grupa kursantów ciągle jeszcze ma zajęcia. Dla Garcii jest to absolutnie normalne i zamierzone działanie: intensywność treningu ma na celu odtworzenie wymagań umysłowych współczesnego kierowcy wyścigowego. Swój program szkoleniowy traktuje bardziej jako "obóz treningowy" niż konkurs na najlepszego zawodnika.

"Kiedy popatrzysz na kierowcę F1 lub kierowcę wyścigów długodystansowych, to są oni zaangażowani przez cały dzień.", mówi. "Biorąc udział w wyścigu Grand Prix przez półtorej a czasem nawet prawie przez dwie godziny jak w Singapurze lub wyścigach serii Le Mans, nie masz chwili odpoczynku. To jedna z niewielu dyscyplin sportowych, w których musisz przez tyle czasu pracować na maksymalnych obrotach bez wytchnienia. W tenisie zawsze masz chociaż minutę na ochłonięcie, w piłce nożnej przerwę w połowie meczu. To bardzo wymagająca i ciężka praca."

"Wyścigi to nie tylko splendor i efektowna jazda, ale także dużo wysiłku fizycznego i musimy tym młodym kierowcom pokazać całe to spektrum zadań - przygotowanie umysłowe, przygotowanie fizyczne, techniczne zrozumienie samochodu. Wszystkie te wymienione elementy są istotne."

Pięć minut w towarzystwie mentalnego coacha Sauriata pozbawia wszelkich wątpliwości co do wagi słów Garcii. Spędził on 25 lat pracując nad tym, co nazywa Technikami Optymalizacji Potencjału (TOP), współpracując m.in. z Francuskimi Siłami Powietrznymi, a jego niepohamowana energia szybko udziela się młodym ludziom, z których wielu nigdy wcześniej nie angażowało się w ćwiczenia umysłowe.

Jego lekcje o pozytywnym myśleniu, oddychaniu, regeneracji i intensywnych rozgrzewkach zachęcają kierowców do rozpoznawania elementów stresu i rozwijania technik walki z nim. To doskonale zadziałało w zeszłym roku u Colleta, kiedy ugiął się pod narzuconą przez siebie presją aż do momentu, gdy szczera rozmowa z Sauriatem pomogła mu "przeprogramować" swoje ciało.

"Decydującym elementem, który sprawia, że wygrywają lub nie, jest ich ciało, ich emocje i stan psychiczny." - wyjaśnia Sauriat. "Moim zadaniem jest zapewnienie wszystkim uczestnikom narzędzi do optymalizacji ich potencjału fizycznego poprzez koncentrację lub regulację emocji albo psychiczne przygotowania, ponieważ jest to ekstremalnie ważne w obliczu stresu. Bez tego w dzisiejszych czasach nie można być na szczycie."

W niedzielę dodatkowe sesje z Sauriatem przeplatają się z pierwszymi jazdami testowymi w sześciu identycznych samochodach Mygale F4, które stanowią podstawowy sprzęt używany w mistrzostwach Francji, oraz wykładami na temat opon z inżynierem Pirelli Steve'em Rouse'em.

Wszystkie istotne jazdy kwalifikacyjne odbywają się w poniedziałek po zaliczeniu pięciostronicowego egzaminu obejmującego pytania techniczne dotyczące samochodu, francuskich przepisów sportowych F4 i samej szkoły Winfield.

Potem kierowcy losują karty, aby zdecydować o wyborze swoich samochodów na każdą sesję, unikając w ten sposób podejrzeń o faworyzowanie - wszystkie samochody są dociążone, różniące się od siebie wagą w zakresie do 1 kg i są przygotowane do jazdy z podstawowymi ustawieniami, które w trakcie sesji nie mogą być zmieniane. Jest to korzystne zwłaszcza dla tych kierowców, którzy ściśle współpracujących z instruktorami w celu poprawy swoich wyników.

W międzyczasie Knight dołącza do panelu, w którym uczestniczą Garcia, Remy, dyrektor generalny Akademii FFSA Christophe Lollier, dyrektor generalny toru Paul Ricard Stephane Clair, były szef zespołu McLaren Eric Boullier i Jarno Trulli, niezłomny zawodnik z 252 startami Grand Prix i stary przyjaciel Garcii z ich wspólnych dni spędzonych w zespole Renault F1.

Trulli, zwycięzca Grand Prix Monako z roku 2004, przyłącza się do Knighta przy objaśnianiu trudnej kombinacji kilku przejeżdżanych w kwalifikacjach zakrętów, przedzielających prostą Mistral, z biegnącym lekko pod górę prawym najazdem przechodzącym w długi lewy skręt przez krawężnik, po czym przejście w poprzek i ostre ściągnięcie samochodu w lewo, aby jak najwcześniej wcisnąć gaz do podłogi. "Jeśli tu to zrobisz dobrze, to także poradzisz sobie z resztą." - wyjaśnia Trulli.

Wyposażeni w notatniki, karty z czasami okrążeń i informacje zwrotne od wybranych ekspertów, sędziowie zbierają się ponownie, aby dokonać selekcji i zredukować liczbę uczestników z 18-tu do trzech. Nie mogą się jednak zdecydować na ostatnią osobę, która powinna zostać odrzucona. Pozostaje więc czwórka pełnych nadziei finalistów, którzy podchodzą do drugiego losowania, tym razem zestawu opon. Będą one używane przez kolejne cztery sesje kwalifikacyjne - po pięć okrążeń każda, gdzie dochodzić będzie również do zamiany samochodów.

Po przeprowadzeniu rozmów z kierowcami i trwających 45 minut obradach sędziowie ostatecznie decydują, że rewelacyjne czasy ustanowione przez Julesa Mettetala (16 lat) w pierwszej sesji były wystarczające do tego, aby w pobitym polu zostawić Amerykanina Nicky'ego Haysa (17 lat), swojego rodaka Hadriena Davida (15 lat) i Brytyjczyka Calluma Bradshaw'a (17 lat).

Isaac Hadjar, zgłoszony w ostatniej chwili do programu "Volant", wygrywa Trophee Winfield dla 14-tolatków. Będzie miał zapewniony występ w finałowej rundzie francuskich mistrzostw F4 na torze Paul Ricard, a uznana za najlepszą kobietę Doriane Pin (15 lat) ma zagwarantowane dwa dni darmowych testów w FFSA Academy.

* * *


Trulli, kartingowy mistrz świata z 1994 roku, był pod wrażeniem metody Winfield i jest przekonany, że otrzymanie takiej szansy przez młodych kierowców, robiących krok od gokartów do samochodów, będzie w przyszłości nieocenione.
"To szansa, której ja nigdy nie miałem, więc otrzymanie jej jest dla utalentowanych kierowców bardzo ważne." - mówi. "Widziałem tutaj wiele wspaniałych rzeczy, zwłaszcza sposób, w jaki instruktorzy przygotowują zawodnika - dają im szansę zaprezentowania, jak dobrzy są, swoich słabych i mocnych stron - dzięki czemu uzyskują oni wyraźny obraz każdego z kierowców nie tylko od strony wyników, ale od strony osobowości."

Doświadczenie z pewnością odcisnęło swoje piętno na kierowcach. Kobe Pauwels, 14-letni belgijski kierowca kartingowy i syn niegdyś rallycrossowego kierowcy Koena, nigdy przedtem nie jeździł samochodem F4, ale w trakcie szkolenia zobaczył, że czasy jego okrążeń gwałtownie spadły o cztery sekundy już w pierwszym dniu szkolenia i opuścił szkołę z większą pewnością siebie.

"Gdy zaczynasz jazdę w samochodzie jednomiejscowym, to jest to zupełnie inne doświadczenie - jedziesz dużo szybciej na prostych i musisz hamować znacznie mocniej niż gokartem" - mówi Pauwels. "Poznałem tu wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli mi w analizie danych, wideo, fizycznym i psychicznym przygotowaniu, tak więc bez nich nie byłoby możliwe stać się tak szybkim, jakim byłem dzisiaj. Zachowam to wszystko w pamięci do końca mojej kariery."

Ale jak to wszystko ocenia Knight?

"Niezależnie od tego, czy ci się to podoba, czy nie, kierowca nie jest już takim atutem zespołu, jakim był w naszych czasach." - mówi Knight. "Teraz zespół jest tak dobry jak cała grupa ludzi, z których tylko jeden jest kierowcą. Oni tutaj to zrozumieli, przejęli pałeczkę i biegną z nią dalej. Wykonują naprawdę bardzo dobrą pracę."

* * *


Jules Mettetal - kolejna historia sukcesu Winfield School?

Jules Mettetal, członek kartingowego zespołu Birel ART prowadzonego przez Giorgio Pantano, dołącza do znakomitej listy zwycięzców "Volant Winfield" po ustaleniu najszybszych czasów w trzech z czterech finałowych sesji. Wprawdzie w trzeciej sesji został pokonany przez imponującą jazdę Nicky Haysa, ale nikt nie mógł dorównać do czasu jego wzorcowego okrążenia z pierwszej sesji. Syn Philippe'a Mettetala, który w 1975 roku zbudował dla Jean'a Ragnottiego Forda Tecma do startu w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, był przez ostatnie trzy lata członkiem FFSA Academy zarządzanej przez Christophe'a Lolliera, idąc w ślady Pierre'a Gasly'ego, Anthoine'a Hubert i Victora Martins'a.

Przygotowując się do "Volant Winfield" trenował na symulatorze FFSA i testował w Le Mans po tym, jak pogrzebał swoje nadzieje na wygraną w Akademii Richarda Mille - ostatecznie zdobytą przez Enzo Valente - utratą kontroli i obrotem wokół osi, błędem, który według Lolliera, był dla niego wartościową lekcją.

"To, co dziś pozwoliło mu wygrać "Volant Winfield", to umiejętność jazdy w bardzo szybkim w tempie bez popełniania błędów. Ciężko pracowaliśmy w symulatorze nad tym, aby wywierał na siebie nieco więcej presji zachowując koncentrację i dzięki temu mógł poradzić sobie z obecną sytuacją. Pokazał nam, że radzi sobie z tym doskonale."

Priorytetem Lolliera podczas spotkania z Mettetalem było skupienie się na jego studiach i przygotowaniach fizycznych, co pomogło mu stać się jednym z najlepszych młodych studentów Akademii. Jednak nie jest za tym, aby na tak wczesnym etapie nakładać na niego wielkie oczekiwania.
"Jesteśmy prawie na początku jego kariery, więc wciąż musimy z nim pracować, aby był naprawdę gotowy do rozpoczęcia rywalizacji" - mówi. W tej chwili ma duży potencjał i z pewnością może zrobić coś wspaniałego, ale jest jeszcze zbyt wcześnie, aby prognozować, w jakim tempie się będzie rozwijał."

Jak zaznacza Jarno Trulli, to od samego Mettetala w dużej mierze zależy, jak daleko ten młody chłopak w tym sporcie będzie w stanie zajść.

"To jest dopiero początek drogi, a nie punkt docelowy." - mówi. "Jeśli przeprowadzimy ponownie ten sam test jutro, nie masz pewności, że znów zwycięży i wcale nie dlatego, że na to nie zasługuje, ale gdy prowadzisz samochód musisz być na szczycie swoich umiejętności za każdym razem. Teraz to od niego zależy, czy tę daną mu szansę właściwie wykorzysta, słuchając ludzi, ucząc się i doskonaląc jako osoba i jako zawodnik. Kierowca to nie tylko ktoś, kto prowadzi samochód, ale to ktoś, kto umie się komunikować, rozumie techniczne aspekty tego sportu i jest gotowy do wejścia w sytuację, w której musi się ciągle doskonalić. Prowadzenie samochodu jest prawdopodobnie ostatnią rzeczą, którą musisz robić!"


Od autora:

Jules Mettetal sezon 2019 spędził w Mistrzostwach Francji F4 zajmując
12-tą pozycję w klasyfikacji.

Zwycięzcą Mistrzostw został jego rywal ze szkoły Winfield -
Francuz Hadrien David.




źródło: Autosport.com
 
 
Dodaj do:
Facebook
|
Zakładki Google
|
Delicious
|
Twitter
|
Wykop

GŁÓWNA :: O AGENCJI :: WSPÓŁPRACA :: FAQ :: KALENDARZ :: KONTAKT